dzień 6 – Capri, Anacapri, Półwysep Sorrento

Capri 

Na wyspę trafiliśmy wypompowani z energii, bez życia i z nadzieją na złapanie chwili oddechu. Słońce lejące się żariwie z nieba odbierało nam chęć do życia. Obiecano nam sam na sam z morzem, więc resztką sił dobrnęliśmy do kolejnego miejsca naszej podróży. 

Przepiękna wyspa Capri, z widokami zapierającymi dech w piersi (podobnie jak ceny noclegów na niej) pokazała nam swoje oblicze od strony morza. Wypłynęliśmy statkiem okrążając ją cała i podziwiając z górnego pokładu. Przewodniczka palcem pokazała dom, ktróry jeszcze do niedawna należała do Sophi Loren, willę bogacza, który na parapetówkę wypełnił basen najprawdziwszym szampanem. Z uwagi coraz bardziej gromadne najazdy turystów celebryci i sławy wynoszą się z niej powoli zostawiając po sobie legendy.

          

Pierwsze ślady bytności człowieka pochodzą z paleolitu. Natrafiono na nie przy budowie willi cesarza w dolinie Tragara. Było to jedno z ulubionych miejsc cesarzy Oktawiana Augusta i Tryberiusza, który zbudował na niej 12 willi. 

           

Lazurowa Grota

Najbardziej popularnym miejscem na wyspie jest Lazurowa Grota. Podobno Chińczycy wybierają się do Włoch stawiając sobie za cel wpłynięcie do niej. 

Potrafią godzinami stać w kolejce (w pełnym słońcu). Wejście do groty znajduje się zaraz nad lustrem wody; wpływa się do jedynej udostępnionej turystom sali w pozycji poziomej (trzeba się położyć na plecach w łódce). Od strony morza (opływając wyspę dokoła statkiem) widzieliśmy niekończy się ogonek atakujący z dwóch stron: schodkami z lądu i łodkami od strony wody. Czas oczekiwania jest naprawdę spory, gdyż łódka mieści dwie osoby jednocześnie. Na nieszczęście tego dnia, kiedy odstali już dobrych kilka godzin straż przybrzeżna zdecydowała o zamknięciu atrakcji z pwoodu zbyt wysokiego poziomu wody (tafla zbliżała się niebezpiecznie coraz bliżej stropowi groty, co groziło zatonięciem łódki z pasażerami. 

 

Anacapri

Z Capri widokową trasą ze stromym urwiskiem podjechaliśmy busikami do miasteczka Anacapri. Na sam wierzchołek dociera kolejka (czas przejażdżki około 15 minut). My nacieszyliśmy oczy widokami spod szczytu – i tak było cudownie.