dzień 3 – Pod arkadami Padwy

Padwa to miasto w północno-wschodniej części Włoch; centrum pielgrzymkowe (kult św. Antoniego). Uznane zostało za jedno z najprężniejszych ośrodków naukowych i kulturalny dzięki uniwersytetowi, na którym kształcił się m.in. Mikołaj Kopernik i Jan Kochanowski.

Plac Prato della Valle

Piazza Prato della Valle okazał się najpieknięjszym miejscem Padwy, od którego rozpoczęliśmy zwiedzanie. Z autokaru wysiedliśmy w magicznym tempie, żeby uniknąć mandatu za postój w miejscu do tego nieprzewidzianym. W pełnym słońcu, wysupłując z kieszeni pozwijany kabel radyjka łączącego nas z treściami przekazywanymi przez pilotkę, na zielonym świetle przeszliśmy na drugą stronę ulicy i naszym oczom ukazał się wielki spokój. Pytanie czy spokój jako taki można zobaczyć? No przyznaję, raczej poczuć i to właśnie stało się moim udziałem. Wielka, zielona płaszczyzna, z wyłaniającymi się tu i ówdzie posągami oraz delikatnym szmerem płynącej wody.

 

Prato della Valle jest największym placem miasta, na którym dawniej odbywały się targi. Dzisiaj głównie porośnięty trawą; w jego centralnej części znajduje się wyspa Memmia otoczona elipsowatym kanałem. Na przeciwległych brzegach usadowiono 78 posągów sławnych postaci, które oddały swoje zasługi miastu. Ich wielkość uzależniona była od stopnia, w jakim przysłużyli się Padwie. Było tu pusto. W porównaniu do innych miast, które zwiedzalismy później nie deptało się turystom po pietach, nie stało w kolejkach do obiektów, a obsługa w kawiarenkach odbywała się szybko i sprawnie.  

 Bazylika św. Antoniego

Basilica di Sant’Antonio – główny obiekt Padwy utrzymany w stylu romańsko-gotycko-bizantyjskim. Budowla powstała w latach 1232-1307. Przechowywane są w niej relikwie św. Antoniego. Przed Bazyliką wzniesiono konny pomnik Gattamelaty dłuta Donatella. Na fotografii Bazylika od strony dziedzińca (w Internecie najdziecie gónie zdjęcia jej pięknej fasady).

 

 

 

 

 

 

 

 

Została wybudowana ku czci patrona, powszechnie znana jako il santo. Największe zainteresowanie podczas zwiedzania jej wnętrza wzbudził wystawiony na widok publiczny język i kawałek szczęki świętego kaznodziei. Relikwie schowane za szybą nie robią jednak wielkiego wrażenia, ale sama myśl w jaki sposób doszło do ich wydobycia wzbudza dreszcze. Najważniejsze dzieła sztuki znajdujące się wewnątrz świątyni: rzeźby dłuta Donatella, freski Giotta, cykl obrazów poświęconych Maksymilianowi Kolbe, a także dzieła Tycjana, Fillipa Prodiego. W pobliżu bazyliki znajdują się budynki klasztorne zakonu założonego przez św. Antoniego. Większość slepików poza dewocjonaliami oferuje ciasteczka i babeczki z podobizną świetego, których spożycie ma być gwarancją szczęścia i zdrowia. Jak smakowały nie mam pojęcia; preferowałam włoskie cornetti (słodkie rogaliki). 

Uniwersytet w Padwie

Università degli Studi di Padova został założony w 1222 roku. Studiować może tu każdy z racji braku opłat za naukę, możliwości zdobycia stypendium, mieszkania i opieki. W miejsce Zajazdu Pod Bykiem powołano do życia główny budynek uczelni, który jako symbol pozostawił wspomnianego byka. Dzisiaj uniwersytet  udostępniony jest także zwiedzającym, można podziwiać urocze krużganki, posągi, dziedzińce, kolumnady, sale wykładowe i katedry (np. tą, z której swe wykłady wygłaszał sam Galileusz).  

 

Pałac Sprawidliwości i Plac Ziołowy

Palazzo della Ragione (Pałac Sprawidliwości) znajduje się na Placu Ziołowym. To jeden z wielu pałaców, jakie możemy zwiedzać.  Pochodzi z początków XIII w. Cechą charakterystyzną jest ogromna sala (2324m² ), a przy tym pokryta drewnianym stropem i nie podpartym żadnymi kolumnami. WIelkością dorównuje dzisiejszym halom sportowym.

Wewnątrz znajduje się „kamień haniebny”, na którym dawniej siadali skazani dłużnicy i powtarzali sentencję, której pomysłodawcą był św. Antoni. Głosiła ona zrezczenie się dobra („cedo bonis”). Na skitek takiej deklaracji  dłużnicy unikali więzeinia i opuszczali miasto jako wolni ludzie.  

Nazwa Placu Ziołowego może nasuwać pewne podejrzenia odnośnie jego funkcji. I słusznie. Jest to targowisko miejskie z mnóstwem świeżych warzyw i owoców (jak z samymi ziołami pojęcia nie mam). Ciekawostką jest to, że po zakupie można je od razu umyć, gdyż kraniki z wodą to we Włoszech rzecz powszechna. 

Dla nas była to chwila wytchnienia po kilkugodzinnej gonitwie w lipcowym słońcu. Zajrzeliśmy do małej kawiarenki, co zawsze dawało możliwość skorzystania z toalety i napełnienia naszych butelek z filtrem.

Myśl o środowisku

Gdybym przed wyjazdem miała świadomość, że Włosi mają tak znaczną ilość kraników z pitną wodą rozmieszczonych na ulicach z pewnością wystarczyłaby nam jakakolwiek butelka. Oszczędność pieniędzy i środowiska. To był jeden z niewielu momentów, kiedy mogliśmy dać odpocząć kręgosłupom. Plan wycieczek opierał się na tempie zwiedzania i biciu rekordów w ilości obejrzanych zabytków. Miało to dwie strony; dobrą – w końcu wybraliśmy objazdówkę, a nie plażowanie i mnogość zabytków była mile widziana i złą – czasu dla siebie tyle co kot napłakał. Brakowało słodkiego smakowania klimatu bez nerowowego spoglądania na zegarek. Konkretnie w ciągu dnia dane nam było 20 minut na kawę i popołudniu 30-40 minut na szybki obiad. A musicie wiedzieć, że o ile wypicie espresso na stojąco przy barze jest do zrobienia w tak krótkim czasie (pamiętajcie, że trzeba jeszcze skorzystać z toalety, do której czasem jest kolejka i umyć łapki), tak zjedzenie obiadu w pół godziny jest (teraz to wiem) niemożliwe. Ba! Często tylko na podejście klenera czeka się 20 minut. Z czasem uzmysłowiliśmy sobie, że łapanie kawałka pizzy na wynos, albo panini (włoska kanapka) z parmą, mozarellą, czy co kto woli zaoszczędzi nam nerwów i pozwoli być punktualnym podczas zbiórki. Nasze smutne doświadczenie z wizyty w restauracji w mieście Romea i Julii opisałam w osobnym poście.

Pod arkadami Padwy

Padwa będzie dla mnie ucieleśnieniem spokoju, pierwszym (nie licząc Wenecji tak na “jednej nodze”) miastem, od którego zaczęliśmy poznawać piękne Włochy. Pomimo faktu, że to ciągle północ, a naprawdę gorące serca mają południowi Włosi.