Nie jestem mości panienką

Choćbym nie wiem co sobie obiecała jednego jestem pewna: nie jestem mości panienką!

Wiecie dokąd idą grzeczne dziewczynki? Do nieba. A niegrzeczne? Tam gdzie chcą.

Nie jest to żadna moja mądrość – wyczytałam w jakiejś książce milion lat temu. Tak, milion, bo sama nie jestem już nastolatką, powiem więcej – nawet moja córka przestała nią być. Mam więc za sobą bagaż doświadczeń, które powinny mnie usadzić w miejscu i sprawić, że bardziej racjonalnie podchodzę do życia. Powinny, ale…

Jestem niepokorna

Przynajmniej samą siebie tak postrzegam. Jak to widzą inni – ich trzeba by zapytać. Odnajduję się jednak w sytuacjach, które wymagają ode mnie „odpowiedniego” zachowania. Co to znaczy? Wszyscy żyjemy w społeczeństwie, które nakłada określone wzorce zachowań. Na przykład w pracy traktujemy szefa, współpracowników, czy klientów z szacunkiem (nie zawsze się z nimi zgadzając). W kinie nie rozmawiamy (precz z amatorami kukurydzy!), na skrzyżowaniu czekamy na zielone* światło (kto dostał mandat, temu już nie jest tak spieszno) itp. Czy to sprawia, że jesteśmy konformistami? Bynajmniej. Wyznajemy jakieś zasady, system wartości, przestrzegamy dekalogu (lub innego kodeksu etycznego). Nie daje to jednak pewności zamknięcia nas w szufladzie z etykietą „grzeczna dziewczynka/chłopiec”. Prawidłowo.  

Lubię czuć się ze sobą dobrze

Spędzać wolny czas tak, jak chcę, robić to, na co mam ochotę. Wyznaję przy tym jedną zasadę: nie po trupach i nie z krzywdą dla innych. Zdarza mi się w niedzielę myć okna, założyć skarpety do balerinek (kiedy bądź), w święta wyjąć odkurzacz. Natomiast nigdy nie parkuję w miejscu dla inwalidów (nawet na moment).

Zastanów się, czy zdarzyło Ci się zrobić coś, co oburzało innych, a było w zgodzie z Twoim własnym przekonaniem o prawie do decydowania? Dojrzałość  to nie tylko podejmowanie decyzji i przewidywanie skutków. To także nie godzenie się na szablonowość, utarte zwyczaje, zachowanie, określony wygląd. Bo tak trzeba, bo tak wypada, bo co powiedzą inni.

Miej odwagę powiedzieć NIE

Ale wiedz też DLACZEGO  się nie zgadzasz. Nie bo nie, nie jest odpowiedzią. I żyj szczęśliwie. Przynajmniej od czasu do czasu. 

“Nie jestem mości panienką”**

Ani królewną, choć jak królewna lubię czasem być traktowana (halo, czy mój mąż to czyta?). Na co dzień jednak bardziej pasuje do mnie rola sprzątaczki, praczki, kucharki. Wakacje powinnam przeznaczyć na leżenie na plaży, jedzenie w restauracji hotelowej, przy basenie, obsługę room service. Powinnam? W opinii części moich znajomych tak. Oni wiedzą lepiej. Jeśli taka forma wypoczynku im odpowiada, to wspaniale, tylko dlaczego chcą decydować za mnie? 

Planując pierwszą w życiu tak daleką podróż (Tajlandia) wiedzieliśmy, że wpasujemy w nią kilkudniowy wypad do Kambodży. Możliwości przedostania się do Siem Reap jest kilka (więcej o tym piszę tutaj), my postawiliśmy na pociąg trzeciej klasy, bez klimatyzacji, miękkich siedzeń, miejscówek. Ludzie pukali się w głowę kiedy słyszeli o tych planach. Przecież można komfortowo, to jaki sens ma taka wielogodzinna męczarnia w upale?

Czego TY sam potrzebujesz

Trzeba zadać sobie pytanie jaki jest charakter Twojej wyprawy. Jeśli  chcesz się powłóczyć po Azji z plecakiem, być możliwie blisko lokalsów i poznać kraj dogłębniej, niż proponują hermetyczne programy zwiedzania wykupione u operatora turystycznego, to nie wsiadasz w samolot Bangkok-Siem Reap. Dzięki temu zyskujesz możliwość obcowania z mieszkańcami w ich codziennym życiu. Być może ta decyzja nie byłaby trafiona z punktu widzenia innych, ale…

Jakim prawem mówią,  co jest najlepsze dla mnie?! 

Ludzie ci także lepiej wiedzą jak powinnam wychowywać własne dziecko (dziś już dorosłe), tresować psa, wyrzucić kota (bo koty są wredne), o której chodzić spać i zrezygnować z eyealinera, bo przestał być modny.

To chyba ja powinnam zrezygnować z takich znajomych. 

 


* zanim opublikowałam ten wpis zauważyłam, że w pierwszej wersji napisałam CZERWONE. Czyżby Freud się kłaniał? 

** cytat z piosenki “Nie będę twoją laleczką”, płyta “Prąd”, tekst Natalia Przybysz