Co się stało z Murzynkiem Bambo?

Poznaliśmy się wiele lat temu, kiedy Ala i Cela  przyjaźniły się na kartkach “Elementarza”, wtedy nie przyszło mi do głowy, że kiedyś zadam sobie pytanie o to, co się stało z Murzynkiem Bambo. 

W sumie nie, wcześniej, bo wtedy nie potrafiłam jeszcze pisać. Z tym, że mój Bambo miał na imię Sesil, a jego bliźniacza siostra Ama. Czuprynę miał tak gęstą i kręconą, że uwielbiałam zanurzać w niej ręce i tarmosić. Sesil nie miał nic przeciwko. Z Amą moje stosunki wyglądały mniej kolorowo. Chyba za sobą nie przepadałyśmy. Mama była Polką, a tata czarny jak smoła. Skąd pochodził pojęcia nie mam. Wtedy wystarczyło nam, że z Afryki. Czy zauważyłam, że Sesil wygląda inaczej, niż chłopcy z podwórka? Pewnie tak, ale nie miało to dla mnie znaczenia. To tak, jak niektórzy są blondynami, a inni brunetami. Jedni są chudzi, inni grubi. Ja byłam  biała, a Sesil czarny. Ja nosiłam sukienki, on spodnie. Co w tym nadzwyczajnego?

Co się stało z Murzynkiem Bambo

Mieszkaliśmy w pojedynce;  w pokoju z aneksem kuchennym sprowadzającym się do żeliwnej umywalki i małego kranika, z którego leciała wyłącznie zimna woda, i węglowego pieca, na którym mama gotowała (a który zimą był jedynym urządzeniem emitującym ciepło). Toalety nie było. Nieszczególnie mi to przeszkadzało,  bo byłam na etapie nocnika. Gorzej z rodzicami, którzy musieli biegać na półpiętro do wc wspólnego dla wszystkich mieszkańców kamienicy. Mama starła się o przydział mieszkania w blokach, ale w latach 70-tych nie było to takie proste. Któregoś dnia odwiedziła nas delegacja z Prezydium. Chyba mieli ocenić warunki w jakich mieszkamy. Mama szepnęła mi do ucha, żebym zakryła rękami twarz i płakała. Z mamą jak z dowódcą w wojsku – jest rozkaz, to się nie dyskutuje. Wyłam jak bóbr i nawet łzy mi leciały (to chyba pierwsza rola aktorska, jaką przyszło mi zagrać). Pani w ładnej sukience podeszła do mnie i głaskając po głowie zatroskanym głosem rzekła:

– Nie płacz dziewczynko, będzie dobrze. Nie płacz. 

I nastał ten dzień

Otrzymaliśmy przydział do 40-metrowego dwupokojowego mieszkania w bloku! Zeszło jeszcze z pół roku zanim mogliśmy się do niego przenieść, bo zasiedlili je tzw. “dzicy lokatorzy”. Wyłamali zamki i rozlokowali jak u siebie. Dlaczego ich nie eksmitowano pojęcia nie mam. 

Sesil zginął pod kołami samochodu. Pech? Dziś być może spotkałby go inny los. Może w autobusie jakiś starszy, miły pan dźgałby go parasolką sycząc:

Asfalt powinien leżeć na drodze

Do tego dołączyłby młody patriota z dumnym orłem na koszulce, a być może nawet w biało-czerwonych skarpetkach i zaryczałby schrypiałym głosem:

Małpy na drzewo

Mieszkam na dużym osiedlu w wielotysięcznym mieście. Obserwuję, jak Marta uczy się jeździć na rowerze bez bocznych kółek. Trochę już podrosła, bo kiedy pierwszy raz spotkałam ją na spacerze z nianią ledwo stawiała pierwsze kroki. Dziś w tym wielku jest jej brat Roch. Przypomina mi Sesila. Ma tak samo kręcone włosy i czekoladową skórę. Czy ktoś na osiedlu dziwi się, że młoda (biała) Polka wychodzi na plac zabaw z mulatkami? A skąd! Nawet panowie żłopiący kolejnego “żubra” uśmiechają się do tej dwójki. Czy to tylko wyjątek potwierdzający niechlubną regułę, że

Polska dla Polaków?

Spi**laj do siebie bambusie

Właśnie to usłyszała Rajel, znajoma znajomego. Polka. Czarnoskóra Polka. Wyjechała z Krakowa do Warszawy. Do pracy. Wytrzymała dwa tygodnie. Wyzwiska, szturchańce, splunięcia. To z pewnością nie jest normalne nawet na wsi, ale w stolicy europejskiego kraju co najmniej dziwi. Rajel często słyszy obelżywości pod swoim adresem. Ma dość odwagi, żeby zwrócić uwagę. Dziwią się wtedy, że ich rozumie. Przecież jest czarna. Dokąd ma wyjechać? Do siebie? Przecież jest u siebie. Tutaj się urodziła. 

Tu bejsbolami witają czarnych

Moja kuzynka zakochała się w czarnoskórym z Londynu. Nie wiem, czy kiedyś przyjdzie nam go poznać, bo obawia się przylecieć do Polski. Słyszał, że tu bejsbolami witają czarnych. Środowisko, w którym się obracam jest podzielone w kwestii przyjmowania uchodźców, ale nikt nie jest rasistą, tego jestem pewna. Dzielnicę dalej znajdują się akademiki, w których mieszka taka mieszanka kulturowa, że mijanie na ulicy kobiety w czadorze, czy hidżabie nikogo nie dziwi. Jak to się stało, że Bambo z wiersza Tuwima nie jest dziś correct? Może dlatego, że (jak dowiadujemy się na samym początku) murzynek mieszka w Afryce, gdzie (zdaniem niektórych) jest jego miejsce.

Miarą człowieczeństwa nie jest kolor skóry

Byłam w kilku krajach miej lub bardziej odległych. Istna Wieża Babel. Ludzi różniło wiele: kolor skóry, język, zwyczaje, religia, ale łączył uśmiech i otwartość. Mam przekonanie, że gdyby jeden z drugim ruszyli pupę z zapyziałego zaścianka to uświadomiliby sobie, że miarą człowieczeństwa nie jest kolor skóry. 

Do Czarnej Afryki (jeszcze) nie dotarłam, ale w Kenii było kilku moich znajomych. Wrócili zachwyceni, szczególnie miło wspominają piknik na łonie przyrody, gdzie obsługa odziana w białe rękawiczki służalczo polewała im szampana do szklanych (nie plastikowych!) kieliszków. Zaprezentowali tubylczy taniec Masajów, a potem przyglądali się jak biali konsumują. Kto wie, może nawet posilili się potem resztkami?

Pytanie nie powinno brzmieć co się stało z Murzynkiem Bambo, ale co się z NAMI stało? 

 “Bambo” Julian Tuwim

Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
czarną ma skórę ten nasz koleżka.

Uczy się pilnie przez całe ranki
Ze swej murzyńskiej pierwszej czytanki.

A gdy do domu ze szkoły wraca,
Psoci, figluje – to jego praca.

Aż mama krzyczy: “Bambo, łobuzie!”
A Bambo czarną nadyma buzię.

Mama powiada: “Napij się mleka”
A on na drzewo mamie ucieka.

Mama powiada: “Chodź do kąpieli”,
A on się boi że się wybieli.

Lecz mama kocha swojego synka.
Bo dobry chłopak z tego murzynka.

Szkoda że Bambo czarny, wesoły
nie chodzi razem z nami do szkoły.

_______

Zdjęcie z okładki: stockownia pixabay.com