Cudak z pięściami

Off the beaten track

/poza utartym szlakiem/

Tak mi się jakoś w kółko tłucze po głowie od kilku dni. To chyba powinno być moim życiowym mottem. Można i bardziej dosadnie: „całe życie pod prąd, cholera” (cholera dla nadania dramaturgii).

Wiele osób pyta mnie dlaczego nie wyjadę na urlop „jak człowiek”, tzn. do porządnego hotelu, z serwowanymi posiłkami, darmowymi leżakami pod palemką. Co chcę udowodnić i komu? Po co to popisywanie się, przecież nie mam już 20 lat, żeby tak biegać z plecakiem i spać w niskobudżetowych hotelach. Powinnam zadbać o komfort, odpocząć, dać się obsłużyć kelnerowi w jakimś uroczym kurorcie. Oni tak pięknie kłaniają się w pas, a sklepikarze rozdają wszystko za darmo. Naprawdę! Niejeden nawołuje turystów:

„come to my shop, my friend, I’ll give you all for free”

/chodź do mojego sklepu przyjacielu, dam ci wszystko za darmo/

Wyznaję taką zasadę, że w życiu za wszystko się płaci. Korzystając z ofert biur podróży zyskuje się wygodę, ale traci swobodę.

I nie dajcie się zwieść  niedawnemu wpisowi na blogu. Wzniosłe hasło „darmowe wakacje na wyspie w Tajlandii” to taki mały wybieg. Nie, nie oszustwo, bo naprawdę trafiliśmy do miejsca, w którym mogliśmy za darmo mieszkać i jeść. I Wy także możecie. Wszystko opisałam ze szczegółami.

Wracając do pytania znajomych PO CO MI TO odpowiem słowami, którymi ktoś kiedyś mnie scharakteryzował (nie zdając sobie sprawy z mojej obecności za cienką ścianą):

bo to taki cudak z pięściami.

Cudak z pięściami
Strażnik Dharmy (Wielki Pałac Królewski, Bangkok)