Trasa Transfogarska i Transalpina motocyklem

Rumunia kojarzy się z zamkami i Drakulą. Przeciętnej osobie niestety z Cyganami i złodziejstwem. Może to taki narodowy mechanizm obronny, bo wszyscy znamy krążące żarty w stylu: „przyjacielu z Niemiec, przyjedź do Polski; twój samochód już tam jest”.

Ale, ale! Motocyklistom Rumunia jawi się pod postacią zapierających dech tras motocyklowych. My postanowiliśmy pójść właśnie tym tropem. Zaplanowaliśmy sobie przejechać Trasę Transfogarską (zwaną także Drogą Transfogaraską) i Transalpinę. Pomimo obaw o moją kondycję zawzięłam się i złożyłam solenną obietnicę, że nie będzie marudzenia, narzekania na kręgosłup, nudę, głód, zmęczenie, nic! Jak obiecałam, tak zrobiłam. Największa odpowiedzialność spoczywała na moim mężu; ja robiłam za „plecak” na tylnym siedzeniu. Spodobało mi się tak bardzo, że w rezultacie zaraz po powrocie… kupiłam sobie cruisera 125 cm (na początek, bo nie mam prawa jazdy kategorii A – jeszcze!!). Choć wątpliwości były – zobacz filmik.

Trasa przebiegała następująco:

Katowice – Koszyce (Słowacja) – Miszkolc (Węgry) – Oradea (Rumunia) – Sebes (Rumunia)

Wyznaczyliśmy sobie 3 dni na dojazd, z postojami w poszczególnych miastach i ich zwiedzanie. Zapakowaliśmy namiot z ekwipunkiem i w zależności od warunków spaliśmy na polach namiotowych, pensjonatach i hostelach.

Trasa Transfogarska i Transalpina motocyklem

Transfogarska przecina Góry Fogarskie, w najwyższym punkcie osiąga 2035 metrów n.p.m. Jej przejechanie zajmuje 3-5 godzin (samochodem, motocyklem oczywiście dłużej).

Kto kojarzy Clarksona palec w górę. A „Top Gear”? No, już lepiej. Jeremy Clarkson i jego ekipa po nakręceniu odcinka z Drogi Transfogarskiej nazwali ją najpiękniejszą i najbardziej malowniczą trasą w Europie. Jak doszło do jej wybudowania? Otóż nikt inny, jak rumuński dyktator Nicolaus Causescu chcąc udowodnić światu swoją potęgę i potencjał technologiczny postanowił przebić się przez góry. I choć znacznie łatwiej byłoby się przedostać drogą krajową nr 7 na równoległym odcinku z Ramnicu Valea do Sybina, w 1970 roku rozpoczęto prace. Idea, jaka im przyświecała to możliwość szybkiego przetransportowania czołgów i artylerii na wypadek ataku ze strony Sowietów. Prace trwały 4 lata (choć do roku 1980 ciągnęły się przebudowy), użyto 6 milionów kilogramów dynamitu, który niewykwalifikowanych żołnierzy kosztował życie w liczbie (oficjalnie) 40. Nieoficjalne źródła donoszą, że życie mogło stracić nawet kilkaset osób.

Jak dotrzeć do Transfogarskiej

Trasa znajduje się pomiędzy Curtea de Agnes a Sibiu (z Bukaresztu trzeba przejechać około 160 km), ale ciekawszym doznaniem, niż autostrada, będzie podjazd od strony Sybina. Motocyklistom radzi się zabrać zestaw naprawczy do opon i pompkę. Niemniej ruch jest całkiem spory i nawet w przypadku jakiegoś nieszczęścia nie zostanie się bez pomocy.

Kiedy wybrać się na zwiedzanie

Wbrew pozorom to ważka kwestia, bowiem trasa jest czasowo zamykana. O ile podjazd nie zaskoczył nas jakoś szczególnie, tak zmienność aury (lipiec) już tak. W zasadzie na nadążaliśmy wskakiwać i wyskakiwać z okryć przeciwdeszczowych, a mgła na szczycie i siekający deszcz wprawił mnie w lekkie przerażenie. Wybrać należy się pomiędzy czerwcem a październikiem. W pozostałych miesiącach mróz, śnieg i porywisty wiatr skutkuje zamknięciem szczytowego tunelu. Doradzam unikanie weekendowych wypadów, ponieważ jest to największa atrakcja Rumunii nie tylko dla turystów, ale dla samych Rumunów, którzy urządzają sobie na parkingach… pikniki.

Jakie atrakcje

Poza malowniczymi widokami, wijącymi się serpentynami, wodospadami, kolejką górską, wolno przechadzającymi się krowami, czy blokującym przejazd stadem owiec, warto zwrócić uwagę na TRZY miejsca:

– zapora na rzece Ardżesz

– jezioro Balcea

zamek Drakuli w Poienari

ten prawdziwy, bo choć oficjalną siedzibą był ten w Branie, to Vlad III Palownik ponoć nie postawił w nim nawet stopy. Nie przeszkadza to jednak w sprzedaży dość drogich biletów i spędzaniu w to miejsce nieświadomych turystów.

Jeśli interesuje Cię historia Vlada III Palownika (Drakuli) zajrzyj tutaj.

Zaporę można sobie po prostu obejrzeć, popływać statkiem po jeziorze Balcea, albo wdrapać na niewysoką wieżę widokową (całkiem za darmo).

Do zamku Drakuli prowadzi 1600 stromych schodów. Przed wejściem na ruiny widnieją postaci nabite na pal (manekiny). Zapewne trzeba zakupić bilet wstępu. Nie wiem jaki widok rozpościera się z tego miejsca, ponieważ nie dane nam było dostać się do zamku. Ponoć grasowała tam niedźwiedzica z młodymi i podjęto decyzję o zamknięciu szlaku. Tak szczerze, to chyba niezła wymówka, bo trzy tygodnie wcześniej kolega też się nie dostał do ruin z tego samego powodu.

Jeśli pytasz z czym można porównać pokonanie 150 km trasy, powiem tak: zamknij oczy i wyobraź sobie, że wjeżdżasz motocyklem (samochodem) na Kasprowy Wierch. Jak długo? Jak długo chcesz: 3-8 godzin. Wszystko zależy jaki środek transportu wybierzesz (nie brakowało rowerzystów), ile zrobisz postojów, by rozkoszować się widokami oraz ilu turystów (poza Tobą) wybierze się w to miejsce tego samego dnia.

Najwyższe pasmo Karpat w Rumunii łączy Siedmiogród z Wołoszczyzną. I choć możesz jechać non stop, to jeśli jesteś kierowcą pozwól sobie na przystanki. Trasa Transfogarska to przede wszystkim podziwianie majestatycznych gór, oglądanie wijących się serpentynami motocyklistów, a nie (wyłącznie) skupienie na bezwypadkowym dotarciu na szczyt. Gwarantuję Ci, że znacznie większym wyzwaniem będzie zjechanie z niego.