DURIAN – cuchnący obiekt pożądania

Podróże Tajlandia

Słyszeliście o durianie? A próbowaliście go?

Jest najdziwniejszym, najsmaczniejszym, najdroższym i najniebezpieczniejszym tropikalnym owocem. Uchodzi za przysmak Tajlandii, choć obecnie uprawiany jest także w Australii i Ameryce.

Jeśli ktoś o durianie nie słyszał, to będąc w Azji na pewno go… poczuł. Wydziela potworny odór przypominający zepsute mięso. Nie odważyłam się spróbować (niektórzy twierdzą, że jest całkiem smaczny), ale kupiłam cukierki o smaku owocowym (m.in. durianowym), które chciałam przywieźć do Polski jako upominki. Upchałam głęboko w plecaku. Kilka dni zastanawialiśmy się co tak potwornie śmierdzi  Cukierki szczęśliwie doleciały do Polski (durianów nie wolno przewozić przez granicę). Osoba obdarowana zapakowała je do kilku woreczków, co i tak nie pomogło zatrzymać smrodu. Jaki los ostatecznie spotkał biedne cukierki durianowe – nie wiem.

Duriana nie wolno wnosić do hoteli, autobusów, centrów handlowych. Ci, którzy spożyli go na lotnisku mogą nie zostać wpuszczeni na pokład samolotu, ponieważ woń owocu utrzymuje się na ubraniu!

durian + kawa + alkohol = ryzyko śmierci

Choć o takim przypadku nigdzie nie czytałam. Natomiast bywało, że w Indonezji, że owoce spadające z drzewa uśmiercały przygodnych przechodniów (dojrzały owoc waży 4 kilogramy, mierzy 40 cm, nie wspominając o kolczastej skórce).

Chyba skuszę się następnym razem.
Zwiedzanie Bangkoku w 2 dni