Nadamy “Ekspedycji Việt Nam” jakąś bardziej ludzką twarz? Nadamy.

Proszę Państwa, oto pierwsza uczestniczka:

– M – A – G – D – A

Wulkan energii. Dziewczyna nie tylko piękna, ale i mądra. Gotuje tak, że palce lizać. Potrafi skołować (szczególnie kiedy bezbronna istota spróbuje wina jej produkcji – wiem, co mówię). Zdobywa coraz to kolejne górskie szczyty. Niektóre po kilka razy. Miłośniczka przyrody, ogrodniczka w czasie wolnym, obrończyni praw naszych braci mniejszych. Uwielbia zgłębiać tajniki innych kultur i obyczajów.

Kilka miesięcy temu wyrwała z łap dręczyciela psinę Grażynę, dla której szukała domu. Bezskutecznie. Dlatego Grażyna została z nią na stałe. Magdusia robi najpyszniejsze przetwory na zimę, którymi obdarowuje znajomych (mnie nie wyłączając). Jesienią zbiera grzyby, latem uprawia sporty (rower, rolki). Ma świetny kontakt z dziećmi.

Skład rodzinny: zdobywca jej serca, przystojny syn, rzeczona Grażyna i papuga (imię nieznane).

Druga (z trzech) twarz lutowej “Ekspedycji Việt Nam”

Przedstawiam jedynego mężczyznę, który zgodził się (choć nie od razu) towarzyszyć nam w wyprawie. Panie, Panowie, oto:

– W – A – L – D – E – K –

Dobrze ułożony, wybitnie cierpliwy, metodyczny, typ mędrca (nie mylić z mądralą). Nikt tak dobrze jak On nie zjednuje sobie ludzi. Artysta-plastyk z licznymi dokonaniami. Cierpliwy do bólu. Głodny świata i przygód. Zapalony motocyklista (najbardziej na świecie kocha swojego choppera, którym zjechał kawał Europy). Nie straszne mu wichry i burze (można powiedzieć – nieprzemakalny).

Godny zaufania, twardo stąpający po ziemi. Nauczyciel z pasją; to pod Jego okiem dojrzewają kolejni artyści. Praktyk z doświadczeniem w cenionych agencjach reklamowych. Członek Grupy Artystów Sprzedajnych. Aktywny działacz Pracowni Dramatu i Prozy. Ojciec. Buddysta. Altruista. Człowiek wyjątkowy. Jest barometrem szalonych pomysłów żony, którym czasem ulega. Za co go kochamy? Wy to nie wiem, ja za wszystko.

OBLICZA “Ekspedycji Việt Nam” są trzy

Tych miłych uczestników już poznaliście (Magda i Waldek), przyszła więc pora na…

Tratatatam…!!! Oto pogromca uśmiechów współpracowników, demon wcielony, wymagająca od innych nie mniej, niż od siebie:

– Ż – A – N – E -T – A –

Kobieta spełniająca się; średnio co dwa lata ma nowy pomysł na siebie. Przepojona energią i dynamizmem (wybucha kilka razy dziennie). Śmieje się i płacze, bywa, że jednocześnie. Chciałaby powiedzieć, że bycie TU i TERAZ jest jej receptą na szczęście, ale skłamałaby. Nieustannie chce być TAM. I jeszcze TAM. Lubi gotować (jeśli nie musi) i musi sprzątać (choć w zasadzie nie lubi). Nie znosi porannego wstawania, wizyt u mechanika, słodyczy (one niestety lubią ją). Spełniła marzenie o byciu aktorką (kilka lat grała na scenie chorzowskiego teatru). 

Największa siła i moc wstępuje w nią po odpaleniu silnika motocykla. Zanim jednak oswoiła bestię uroniła kilka łez. No dobra, rzuciła sporo przekleństw, ale łzy bardziej kobiecie pasują. Jest uzależniona od kawy i adrenaliny. Doprowadza do końca każde przedsięwzięcie, którego się podejmuje. Z jakim skutkiem? Różnym.