Stopover w Doha (Katar)

Podróże Porady praktyczne

Stopover na samą myśl budzi mój sprzeciw. Jeśli w perspektywie masz 18 godzin w samolotach, 3h wcześniej musisz być na lotnisku, do którego dojazd zajmuje kolejne 3h (Warszawa), to wizji kilkunastogodzinnego postoju w oczekiwaniu na drugi lot mówię stanowcze NIE.

No, chyba że cena biletu spada znacząco. Wtedy zaczynam się zastanawiać. Tym razem właśnie tak było. Efekt: 15 godzin postoju w Doha (Katar). Dość, żeby wyskoczyć na miasto i pozwiedzać. Pod warunkiem, że jeszcze masz siłę.

Na lotnisku można zapisać się na wycieczkę, jeśli masz wystarczający zapas czasu. Sama wycieczka trwa około 3 godzin i dokładnie tyle samo wcześniej musisz stawić się z powrotem na lotnisku. Czeka Cię kontrola bagażowa, standardowa odprawa paszportowa, a to trwa. Kiedyś wycieczki były darmowe, podobno już nie praktykują. Możesz zarezerwować ją poprzez linie lotnicze Qatar Airlines, albo zdecydować już po wylądowaniu. W ciągu dnia jest kilka kursów, ale przy dużym zainteresowaniu może braknąć miejsc dla wszystkich. Co wtedy? Łapiesz Graba, taxi, albo lokalny autobus.  Centrum Doha nie jest oddalone znacząco od lotniska, a koszt przejazdu niewielki. W zasadzie ta opcja wyjdzie Cię znacznie taniej, niż zakupienie wycieczki dla kilku osób. Poza tym nie jesteś skrępowany grupą, możesz usiąść w klimatyzowanej knajpce, coś zjeść, a potem przedreptać tyle uliczek, na ile starczy Ci sił (i czasu). Niektórzy dają się obwieźć taksówkarzowi po najważniejszych zakątkach miasta (za ustaloną z góry stawkę). 

A jeśli przerwa jest NAPRAWDĘ długa?

Lądujemy o 5 rano, kolejny lot o 20:00. Coś mi świta, że przy takim połączeniu przysługuje darmowy hotel. Na infolinii pani wyprowadza mnie z błędu (przysługuje pod warunkiem, że nie kupiło się biletu w promocji i w międzyczasie nie ma innego samolotu do miejscowości docelowej). No trudno, ułożymy się na leżankach w strefie ciszy, podrzemiemy kilka godzin, potem się zobaczy. Prysznica nie będzie, ale nic to,  w końcu od nie mycia się dwa dni jeszcze nikt nie umarł.

Ale Polak potrafi. Polak docieka. Polak spławić się nie da.

Przeszukuję wzdłuż i wszerz moją rezerwację w zasobach linii Qatar Airways (Discover Qatar) i proszę, jest!

Darmowy nocleg w hotelu 5*!!!

Konkluzja jest jedna: uwierz w siebie ?

W innej wersji może brzmieć: nie daj się spławić.

I wcale nie chodzi o to, żeby żebrać o darmowe kupony na jedzenie lotniskowe, czy tupać nogami przy stoisku z wycieczkami /bo mnie się należy, tak mówiła ciocia Krysia, ona leciała w zeszłym roku, to wie/. Trzeba sprawdzić wszystkie opcje, nie ufać pierwszej odpowiedzi na infolinii. Szczególnie, jeśli czas podróży wydłuża się do dwóch dni. W takich chwilach kilka godzin drzemki w prawdziwym łóżku i prysznic mogą ocalić jeśli nie życie, to przynajmniej dobry nastrój.