Ci, którzy byli tu od początku

Aborygeni opowiadają nam swoją historię m.in. za pośrednictwem obrazów. Dla nich nie istniało pojęcie “przeszłości” i “przyszłości”, liczyło się TU i TERAZ. Światopogląd różnił się od zachodniego myślenia. Brak zrozumienia mitycznego pojęcia czasu, to pozbawienie się szansy na pojęcie ich mentalności.

Czas Snu odnosi się do legend sprzed 50 tysięcy lat. Większość plemion aborygeńskich uważa, że wszystkie żywe istoty żyjące na ziemi są ze sobą powiązane i tworzą jeden wielki system wywodzący się od przodków totemicznych z Czasu Snu. Każde wydarzenie pozostawia za sobą jakiś fizyczny ślad, a świat fizyczny jest skutkiem działania stworzeń metafizycznych. Kontakt z duchami przodków totemicznych możliwy jest w stanie marzeń sennych (“dreaming”) lub w momentach głębokiego spokoju umysłu.

Koszulka z mistycznym przekazem

Od koleżanki zwiedzającej Australię i Nową Zelandię otrzymałam w prezencie koszulkę z obrazem namalowanym przez panią Maureen Hudson Nampajimpa, inspirowanym legendą o kobiecie-Wronie. Wielu artystów-Aborygenów kultywuje w ten sposób tradycyję. O pani Maureen można poczytać tutaj.

Treść z koszulki przedstawia historię kobiety, która zaczerpnęłą wodę z wodopoju w miejscu niedozwolonym. Łamiąc prawo sprowadziła na siebie karę w postaci wrzucenia jej w ogień. Z płomieni i dymu wyłoniły się wrony. Miejsce to nazwano Wangala Kunta i do dziś można obserwować ptaki, które  zlatują się tu, by ugasić pragnienie.

Wg Aborygenów Ziemia istniała od zawsze,  cały świat egzystował w formie bytu potencjalnego. Trzeba go było tylko wprawić w ruch. Ich zdaniem teoria Wielkiego Wybuchu, czy kreacjonizm nie mają racji bytu. Zresztą Aborygeni nie są zgodni nie tylko w kwestii nazewnictwa swego Boga, ale także jego płci. Wszystkiemu winna jest mnogość języków, jakimi posługiwały się różne plemiona.

Aborygeni na kontynent australijski przybyli z Azji Południowo-Wschodniej przez pomost wyspowy dzisiejszej Indonezji i wyspę Nową Gwineę około 125-50 tysięcy lat temu (nie ma co do tego bliższych danych). Zdaniem James’a Cook’a (angielskiego żeglarza, astronoma, odkrywcy, organizatora trzech wypraw dookoła świata) w roku 1770 istniało około 500 plemion władających 500 językami.

Aborygeni – strażnicy marzeń

Bóg postrzegany był czasem w odniesieniu do płci męskiej, kiedy indziej do żeńskiej. Nazywany różnorako: Biame, Bunjil, Daranulun.

Pewnego dnia Biame obudził Matkę Słońce. Gdy ta otworzyła oczy oświetliła całą Ziemię. Następnie Biame wysłał ją bliżej Ziemi, by obudziła istoty nazywane przodkami totemicznymi, rośliny, krajobraz i wszystko, co żyje. Przodkowie totemiczni nie zawsze żyli zgodnie z obowiązującymi prawami, za co ukarał ich wąż Tęcza. Bywało, że topił (powstały zatoki i rzeki), a z kości wyłoniły się wzgórza i skały.

Epoka, w której Istoty Nadprzyrodzone tworzyły świat była Czasem Snu, dlatego Aborygeni kultywując tradycję nazywani są strażnikami marzeń.

Spożywanie ciała przodka

W Czasie Snu totemem mogli być wszyscy i wszystko. Rodzili się ludzie-kangury, ludzie-mrówki, liście, woda. Gdy totemem stawała się roślina lub zwierzę, zakazane było ich jedzenie. W przypadku, gdy np. człowiek-kandur zjadł mięso kangura traktowano to jak kanibalizm, za co groziła kara śmierci. Z tej zasady zwolnione były osoby stare i kapłani.

Raz w roku, w święto rozmnażania gatunku Inticziuma można było spożyć mięso określające własny totem. Nazywano to mitycznym spożywaniemm ciała przodka.

Sorry money

Kultywowanie obyczajowości, odrębość kulturowa i etniczna są cenne, jednak brak umiejętności koegzystowania z australijskim społeczeństwem nie przynosi nic dobrego. Sami Aborygeni zdaje się mają wiele niechęci, aby stać się częścią większej całości. Przyjęta w 1993 roku tzw. ustawa Mabo uznała prawo Aborygenów, by starać się o zwrot swojej ziemi. Obecni użytkownicy nie mogą zostać przesiedleni, jednak Aborygeni mają prawo do kultywowania religijnych obrzędów, polowań i swobodnego przemierzania owych terenów. Nowelizacja z roku 1998 ograniczyła to prawo; nie mogą rościć praw do ziem wydzierżawionych przez państwo rolnictwu i przemysłowi wydobywczemu. W zamian dostają rekompensatę z budżetu państwowego (tzw. sorry money), czego rezultatem jest korupcja, bezrobocie, niechęć do edukacji.

Aborygeni borykają się z uzależnieniem od alkoholu, złymi warunkami mieszkalnymi (w jednej chacie bez wody i elektryczności potrafi mieszkać 20 osób). Bezrobocie jest 6-krotnie wyższe, niż wśród Australijczyków, zarobki zaś dwukrotnie niższe. Wyższe wykształcenie ma 4% Aborygenów, a znajomość urzędowego języka angielskiego nie jest oczywstością.

Aborygeni – strażnicy marzeń…