Słyszałaś pewnie wiele razy z ust swojego mężczyzny „czego ty właściwie chcesz?” (w wolnym tłumaczeniu: „o co ci w ogóle chodzi”). Wyrzucał słowa jak armata kule, trafiając prosto w twoje drżące od napięcia emocje. Rozdzierał na strzępy resztki bijącego serca, wyszarpywał ukryte na dnie nadzieje, że może któregoś dnia zdołasz zrozumieć siebie samą. Bo trudno jest określić słowami stan będący niczym nierozminowane pole.

Potrzeby kobiet zmieniają się nie tylko z upływem lat i mnogością doświadczeń, ale stanowią odzwierciedlenie stanów emocjonalnych. Spełniona matka może być niedowartościowanym pracownikiem, a kochająca żona rozchwianą emocjonalnie kobietą. Lekiem na całe zło tego świata mógłby być ON – ale nie jest. I jakkolwiek blisko jesteś przekonania, że miłość uskrzydli całe twoje życie, nada mu sens, to nadejdzie taki moment, w którym poszybujesz zbyt wysoko i woskowe skrzydła stopi słońce. Bo nie ma takiej miłości, która byłaby silniejsza, niż ty sama.

Relacje między dwojgiem ludzi stanowią plątaninę uniesień, niewysłowionych żali, oczekiwań, zawiedzionych nadziei, tęsknoty za czymś, czego nazwać nie sposób, marzeń, głodu uczuć. Dają milion powodów do szaleńczych ekscytacji, ale i zaciskają się niewidoczną obręczą na twojej szyi.

A przecież kochanie jest proste. Wystarczy więcej dawać, niż brać. Wyczulić wzrok na delikatny gest, usłyszeć szept. Kobiety pragną czułości. I naprawionego kranu, wyrzuconych śmieci, wymienionej żarówki, ale przede wszystkim przytulenia, pobycia ze sobą w ciszy, pomilczenia, kiedy słowa nie wystarczą, trzymania się za ręce na wyboistej drodze, usłyszenia tego, co niewypowiedziane, przelotnego uśmiechu w szarzyźnie dnia. I komplementów. Bez końca.

Czego pragną kobiety

Kobiety są bardziej uczuciowe, niż mężczyźni (a przynajmniej chętniej się z uczuciami obnoszą). W związku są wyrozumiałe, czułe, delikatne i opiekuńcze. Potrafią dbać o dom nie tylko w sferze emocjonalnej, ale tej przyziemnej. Wynika to z ich wrażliwości, poczucia estetyki, potrzeby tworzenia bezpiecznej przystani.

Mężczyźni bywają bardziej stanowczy od kobiet, potrafią zachować zimną krew w sytuacji zagrożenia, są małomówni, stabilni emocjonalnie, rozsądni. Kobiety doceniają ich konsekwencję, dojrzałość i rozsądek.

Oczywiście powyższe cechy nie są nierozłącznie przypisane danej płci, to byłoby zbyt proste. Nikt nie twierdzi, że mężczyzna nie może zachowywać się histerycznie, a kobieta zdroworozsądkowo. Chodzi raczej o uwypuklenie tych elementów naszej psychiki, które w ujęciu ogólnikowym powodują, że tak bardzo różnimy się od siebie.

Wspólnym pragnieniem obojga jest bliskość fizyczna, intymność, seks. Mężczyźni z bogatym doświadczeniem w tej materii postrzegani są jako”macho”, kobiecie zaś z uwagi na stereotyp archetypiczny „anioła” obnosić się ze swoimi potrzebami nie wypada, a im większe ma doświadczenie na tym polu, tym większe prawdopodobieństwo nazwania jej rozpustnicą.

Dla kobiety przy wyborze partnera względy estetyczne nie mają takiego znaczenia, jak jego cechy wewnętrzne. I choć żyjemy w cywilizowanym społeczeństwie nie jesteśmy wolni od biologicznych uwarunkowań, co powoduje, że kobiety instynktownie poszukują mężczyzn silnych, stanowiących oparcie, dominujących samców Alfa. Nie współgra to z mitem wyzwolonych, samowystarczalnych singielek. A już na pewno żadna matka nie życzyłaby córce partnera w typie słodkiego drania, raczej szarmanckiego, uwodzicielskiego, spełniającego zachcianki królewicza. Tymczasem kobiety instynktownie poszukują pewnych siebie, silnych psychicznie mężczyzn, nieuległych, stawiających granice. Wymagania społeczne narzucone kobietom kulturowo są sprzeczne z ich naturą pożądającą mężczyzny w typie „bad boy”.

Niezależnie od etapu, na jakim jesteś, czy dopiero unosisz się na fali rodzącego się uczucia, czy też masz za sobą lata stagnacji małżeńskiej, a może jesteś niezależną singielką prawdą jest, że twoja wartość jako kobiety rodzi się w twoim własnym wnętrzu. Żaden mężczyzna nie powinien być miernikiem tego, jak postrzegasz samą siebie. Jeśli patrzy na ciebie pożądliwie i kocha, to ciesz się tą chwilą, bo ona minie. Jak wszystko w życiu. Wielkie uniesienia i namiętności nie trwają wiecznie, ale są niezbędne, by narodziło się coś trwalszego i znacznie bardziej cennego. To coś nazywa się przyjaźnią. Wystarcza na dłużej, niż miłość.

A przyjaźń w relacji partnerskiej jest najlepszym miernikiem jakości związku.