Klub Podróżników Namaste w Katowicach poza dobrym piwem i szczególną atmosferą gromadzi spory tłum ludzi  podczas cyklicznych spotkań z osobami dzielącymi się opowieściami o swoich pasjach. Najczęściej podróżniczych, ale nie tylko.  Jak sami mówią, Namaste to miejsce spotkań ludzi ciekawych świata.

Wielokrotnie bywałam na pokazach slajdów, prezentacjach i wystawach fotograficznych. Tym razem w jeden z majowych wieczorów wybrałam się do Namaste na spotkanie z Dominikiem Szczepańskim – autorem książki „Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza”.

Tomek Mackiewicz

Tomek Mackiewicz, pseudonim Czapkins, Czapa, był polskim himalaistą, którego środowisko – delikatnie mówiąc – nieszczególnie poważało. Oto amator, były narkoman, człowiek spoza, wyrusza w Himalaje. Większość polskich himalaistów zaczynało tak samo: wspinanie się w Tatrach, dalej Alpy, Kaukaz, a dopiero potem Himalaje. A Tomaszowi Mackiewiczowi nie były potrzebne profesjonalne treningi, uprawnienia, mozolna droga od Tatr po Himalaje. Podobno zawsze chodził swoimi drogami. Indywidualista jakich mało. Outsider.

Tomek (…) do naszego środowiska nie należał, on na każdym kroku podkreślał, że jest spoza, że nie za bardzo utożsamia się z tym środowiskiem, że woli pozostawiać na zewnątrz.

– powiedział Piotr Pustelnik, himalaista, prezes Polskiego Związku Alpinizmu.

Zdjęcie: Tomasz Mackiewicz. Facebook.com

Tomek był owładnięty chęcią zdobycia ośmiotysięcznika Nanga Parbat. Wyprawa, podczas której wspólnie z Elizabeth Revol zdobył upragniony szczyt, była jego siódmym podejściem. Być może góra pokochała go tak samo jak on ją, ponieważ zamknęła go w śmiertelnym uścisku na zawsze.

Ośmiotysięcznik

Dlaczego akurat Nanga Parbat (8126 m), którą rok wcześniej zdobyła już międzynarodowa ekipa w składzie: Alex Txikon, Ali Sadpara i Simone Moro? Istnieje podejrzenie, że chciał udowodnić, że możliwe jest zdobycie szczytu zimą, w stylu alpejskim, bez sprzętu, poręczy, tragarzy, czym dysponują zazwyczaj profesjonalne grupy himalaistów. Znajomi Tomka podejrzewają, że to zaślepienie go zgubiło. Stracił zdrowy rozsądek. Nie pierwszy raz w życiu, ale tym razem zapłacił za to własnym życiem.  

Czapkins nie korzystał ze wsparcia sponsorów, nie zabiegał o nich. Gardził korporacjami. Środki na wyprawy gromadził pracą własnych rąk i wsparciem publicznym. Chciał pokazać, że marzenia (w tym wypadku Himalaje) są dla każdego, nie tylko dla elit z klubów wysokogórskich. Pokochał tamten surowy świat, a tubylcy pokochali jego. Kiedy Dominik Szczepański, auto książki „Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza” rozmawiał z nimi, zetknął się z opowieściami o „świętym” Tomku. Niejedna ekipa pojawiała się w Pakistanie, robiła zdjęcia, wspinała się i odjeżdżała. Ale Czapkins był inny. Czapkins był autentyczny. Sporo czasu spędzali razem na rozmowach, planowali wybudowanie rurociągu, piekli czapati (pakistański chleb).

Zdjęcie: Tomasz Mackiewicz. Facebook.com

Ekipa ratunkowa

Dramat na Nanga Parbat relacjonowały media na całym świecie. 26 stycznia 2018 roku himalaiści Tomasz Mackiewicz i Elizabeth Revol utknęli podczas zejścia ze szczytu na wysokości ok. 7300 metrów. Na taką wysokość helikoptery nie latają. Pomimo fatalnych warunków pogodowych członkowie polskiej wyprawy na K2: Adam Bielecki, Denis Urubko, Jarosław Botor i Piotr Tomala, wyruszyli na pomoc. Elizabeth Revolt została odnaleziona przez Adama Bieleckiego i Denisa Urubko. Elizabeth otrzymała wiadomość, że na ratunek poleci helikopter, ale może zabrać tylko jedną osobę. Dlatego resztką sił, wycieńczona, z licznymi odmrożeniami, zostawiła Tomka. Sądziła, że w ten sposób ratuje mu życie. Tomek miał objawy choroby wysokościowej, ślepoty śnieżnej i odmrożenia. W dodatku zbliżała się burza śnieżna. Dotarcie do Polaka zajęłoby 16 godzin. Kontynuowanie akcji ratunkowej okazało się nierealne.

Tomasz Mackiewicz poświęcił Nanga Parbat 8 lat swojego życia. Góra stała się jego obsesją. Siódme podejście okazało się skuteczne. Tomasz Mackiewicz jako pierwszy Polak, w stylu alpejskim, zdobył szczyt. Niestety pozostał tam na zawsze.

Mistrzowskie prowadzenie

Spotkanie z Dominikiem Szczepańskim, autorem książki „Czapkis. Historia Tomka Mackiewicza” w Klubie Podróżników Namaste prowadził redaktor Radia Katowice Marcin Rudzki. Dzięki temu zyskało na jakości. Bardzo dobrze przeprowadzona rozmowa, celne spostrzeżenia, trafne pytania. I choć była to forma promocji książki, to miałam poczucie, że o Tomku opowiada nam człowiek, a nie dziennikarz.

Zdjęcie: Wydawnictwo Agora

Propozycji napisania książki Dominik Szczepański za pierwszym razem nie przyjął. Planował porzucić pracę w Gazecie Wyborczej i zarobić w Norwegii przy patroszeniu dorszy na podróż dookoła świata. Temat wydawał mu się trudny także ze względu na znajomość jaka łączyła go z Mackiewiczem (był świadkiem zmagań Tomka podczas próby zdobycia Nanga Parbat w 2016). Kiedy jednak pojawiły się głosy, że ktoś zamierza napisać biografię Tomasza Mackiewicza zmienił zdanie. Z pomocą przyszła mu Ania – druga żona Tomka. To ona się z nim skontaktowała oferując pamiętnik Tomka, ich wzajemną korespondencję, maile, sms’y. Dominik opowiadał o swoich wątpliwościach podczas pracy. Oto pisał o człowieku, który niedawno zginął, wkładając palec w niezabliźnione rany najbliższych.

Był przekonany, że uda się opowiedzieć historię o CZŁOWIEKU, a nie tylko himalaiście.

Nie mylił się.