Pytanie o sens życia jest jednym z podstawowych zagadnień różnych systemów filozoficznych i religijnych. Stary stoicki koncept określający wartość ludzkiego życia i szczęścia polega na harmonii z naturą. Wsłuchanie się w siebie, poznanie własnego umysłu, ułatwia między innymi buddyzm zen.

Znany koreański Mistrz Zen Seung Sahn na pytanie o to CZYM JEST ZEN odpowiedział:

Zen jest bardzo prosty… Kim jesteś? Wszyscy na tym świecie szukają szczęścia na zewnątrz, a nikt nie rozumie swojego własnego wnętrza. Każdy mówi „ja”. „Ja chcę tego, ja jestem jak tamto…” Ale nikt nie rozumie tego „ja”. Gdy się urodziłeś to skąd przyszedłeś? Gdy umrzesz dokąd pójdziesz? Jeżeli będziesz uczciwie pytał: “Kim jestem?” wtedy wcześniej czy później trafisz na ścianę, gdzie całe myślenie jest odcięte. Nazywamy to „umysłem nie-wiem”.

O rozmowę na temat praktyki zen poprosiłam buddystę z Katowickiego Ośrodka Zen. Waldek (buddyjskie imię Kwang Sahn) jest Nauczycielem Dharmy, czyli starszym uczniem, do którego obowiązków należy pomaganie w praktyce młodszym uczniom. Uczestniczy w odosobnieniach solowych oraz grupowych Yong Maeng Jong Jin* i Kyol Che*.

Od lewej Hye Tong Sunim JDPS, Mistrzyni Zen Bon Shim (Aleksandra Porter), Kwang Sahn (Waldek).
Zdjęcie: Marek Barcikowski, Opat Katowickiego Ośrodka Zen.

Jest Jeden Świat: Dziękuję, że zdecydowałeś się na tą rozmowę. Trudno było cię namówić.

Waldek: (uśmiech)

Jest Jeden Świat: Od kiedy praktykujesz buddyzm zen.

Waldek: Od 15 lat.

JJŚ: Mógłbyś krótko wytłumaczyć naszym Czytelnikom czym jest buddyzm zen.

W: Napisano o tym wiele książek, ale mistrzowie zen mawiają, że jeśli te książki nie motywują do praktyki, należy je wyrzucić na stos i spalić. Tyle mogę krótko wytłumaczyć (uśmiech).

JJŚ: Co cię skłoniło do zgłębienia tej formy praktyki? Czy pojawił się na twojej drodze ktoś, kto cię zainspirował, a może wydarzyło się coś szczególnego.

W: Zawsze interesował mnie buddyzm zen poprzez swoją zagadkowość, prowokacyjne burzenie stereotypów myślowych, ale głównym motywem do rozpoczęcia praktyki było tzw. „wielkie pytanie”, które mógłbym streścić następująco: „Skąd przychodzimy, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy”. To tytuł znanego obrazu Gauguina, który bardzo fascynował mnie jeszcze w czasach licealnych. Ostateczną motywacją było jednak cierpienie, od którego nikt z nas nie jest wolny.

JJŚ: Czy można być buddystą w zaciszu własnego domu, czy powinno się przyłączyć do jednej z grup.

W: Oczywiście praktyka indywidualna jest możliwa, a nawet wskazana, ale praktykowanie w samotności może skutkować trafieniem w ślepą uliczkę. Konieczny jest kontakt z nauczycielem oraz z sanghą (grupą ludzi praktykujących). Praktykując samemu możemy popaść w różne złudzenia. Dlatego kiedy spotykamy się razem w ośrodku zen, od razu widzimy, czy nasze postępy w praktyce są realne, czy są tylko iluzją, którą sobie stworzyliśmy. W Korei jest taki tradycyjny sposób mycia ziemniaków – nie myje ich się pojedynczo, tylko wrzuca do beczki z wodą i miesza kijem, ziemniaki ocierają się o siebie i dzięki temu czyszczą się szybciej.

Sala Dharmy w Ośrodku Zen.
Źródło: Facebook. KWAN-UM-Świątynia. Główny Warszawski Ośrodek Zen.

JJS: W samych tylko Katowicach działa kilka ośrodków buddyjskich, między innymi Katowicki Ośrodek Zen. Czym różni się ZEN od pozostałych form praktyk buddyjskich.

W: Różne szkoły buddyjskie mają różne metody osiągnięcia tego samego celu. Zen jest prosty – wskazuje bezpośrednio na umysł.

JJŚ: Skąd wiadomo, że sposób praktykowania, forma, kierunek, są prawidłowe. Czy jest ktoś, kto rozwiewa ewentualne wątpliwości, służy wsparciem.

W: Każdy praktykujący powinien znaleźć swojego nauczyciela prowadzącego. W odróżnieniu od innych szkół buddyjskich np. buddyzmu tybetańskiego, związek z nauczycielem nie jest związkiem bezwarunkowej podległości (nauczyciel nie jest guru). Nauczyciel w zen ma pomóc uczniowi w staniu się wolną i niezależną osobą. Wolną nawet od życia i śmierci. Uczeń nie jest zobowiązany, aby w cokolwiek ślepo wierzyć. Powinien wszystko, co mówi nauczyciel, samemu sprawdzić w praktyce.

Źródło: Facebook. KWAN-UM-Świątynia. Główny Warszawski Ośrodek Zen.

JJŚ: Często mówi się, że osoby tracące napęd do praktyki zaznały w życiu zbyt mało cierpienia. Mógłbyś wytłumaczyć, dlaczego cierpienie jest niezbędne. A może to jednak nieprawda?

W: Buddyzm powstał dzięki temu, że Budda odkrył, iż każda czująca istota podlega cierpieniu i postanowił znaleźć sposób, aby to cierpienie zatrzymać (mówią o tym Cztery Szlachetne Prawdy, które są podstawą buddyjskiego nauczania). Oczywiście intensywne i pozostające bez odpowiedzi pytanie o sens naszego życia, też może być powodem cierpienia. Jednak człowiek żyjący we w miarę komfortowej sytuacji ma mniejszą motywację, aby podjąć wysiłek związany z praktyką.

JJŚ: Czy buddyzm jest religią.

W: Buddyzm nie jest religią – choć ma pewne elementy religijne, nie jest filozofią – choć zawiera pewne elementy filozoficzne, nie jest też terapią – choć zawiera elementy terapeutyczne. Trudność pojawiła się już na samym początku, kiedy przybyli do Azji misjonarze chrześcijańscy i wymyślili nazwę „buddyzm”. W Azji ta nazwa nie funkcjonowała. Istniało pojęcie nauki Buddy czyli Dharmy (pojęcie bardzo wieloznaczne, jak to w Azji bywa). Ludzie zachodu próbują zrozumieć buddyzm używając aparatu pojęciowego, którym dysponują, czyli zachodniego. Pojęcia zachodnie wiążą religię z jakąś koncepcją Boga. Tymczasem buddyzm nie zajmuje się pojęciem Boga.

JJŚ: Wobec tego rozumiem, że można być jednocześnie buddystą i katolikiem? Jak to wygląda z perspektywy buddysty, bo zakładam, że kościół katolicki wyklucza taką symbiozę. Żadnych synkretyzmów.

W: Religie azjatyckie są mniej restrykcyjne, niż religie powstałe na Bliskim Wschodzie – ze względu na mniej surowe warunki środowiskowe. W związku z tym są mniej dogmatyczne. Pomimo tego pojawiają się sytuacje, kiedy katolicy praktykują wraz z buddystami. Nurt Medytacji Katolickiej w Polsce, rozwinięty zwłaszcza przez Ojca Berezę (benedyktyn, propagator medytacji chrześcijańskiej), często czerpie z doświadczeń medytacji zen. Kiedy ludzie mają otwarte umysły przeszkód jest mniej. Jak już wspomniałem zen nie jest religią sensu stricto, nie tworzy koncepcji Boga.

Źródło: Facebook. KWAN-UM-Świątynia. Główny Warszawski Ośrodek Zen.

JJŚ: Ostatnio bardzo popularny robi się mindfullness*. Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że jest bardzo podobny do zen. Odsunięcie umysłu konceptualnego na bok, skupienie na doświadczaniu „teraz”, tego momentu. Co różni te dwie formy praktyki uważności?

W: Mindfullness korzysta z metod zen i może pomagać ludziom w lepszym funkcjonowaniu w tym zwariowanym, szarpiącym nas na wszystkie strony świecie. Nie jest jednak w stanie uwolnić nas od wszelkich uwarunkowań tego świata. Ja zainteresowałem się zen dlatego, że chciałem sięgnąć do autentycznego źródła.

JJŚ: Czym dla Ciebie jest zen, jak wpływa na twoje życie. Jak zmieniło się twoje postrzeganie świata, stosunek do ludzi. Czy ludzie zaczęli cię inaczej traktować?

W: Praktyka zen dała mi większy dystans do siebie i do świata. Dzięki temu mogę w nim lepiej funkcjonować i być bardziej pomocnym. Czy ludzie zaczęli mnie inaczej traktować? Trzeba by ich zapytać (uśmiech).

JJŚ: Co doradziłbyś osobom chcącym spróbować tej drogi. Od czego powinny zacząć. Czy wskazane jest najpierw przeczytanie kilku książek o tematyce buddyjskiej, czy można po prostu przyjść do ośrodka.

W: Czytanie jest ważne na początku, ale nie można poznać istoty zen z książek. Czytanie książki kucharskiej to nie gotowanie (uśmiech). Konieczne jest bezpośrednie doświadczenie, a o to trudno bez praktyki, kontaktu z nauczycielem i grupą praktykujących osób.

JJŚ: Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę ci dalszego pogłębiania twojej praktyki.

W: Dziękuję.

W centrum Mistrz Zen Joeng Hye (Andrzej Piotrowski).
Źródło: Facebook. KWAN-UM-Świątynia. Główny Warszawski Ośrodek Zen.
Główna Świątynia WUBONGSA
ul. Małowiejska 22/24
04-962 Warszawa (Falenica)
tel. 512 008 338
www.zen.pl
Katowicki Ośrodek Zen Kwan Um
ul. Zagrody 22
40-729 Katowice (Ligota)
www.zen.pl/katowice


*YMJJ – forma odosobnienia przyjmująca postać zarówno krótkich, weekendowych sesji jak i dłuższych okresów trwających do 2 tygodni. Podczas odosobnienia obowiązuje milczenie oraz zakaz opuszczania ośrodka. Dzień wypełnia intensywna medytacja, w trakcie której odbywają się indywidualne spotkania z nauczycielem.

*Kyol Che – intensywne odosobnienie medytacyjne, trwające zazwyczaj trzy miesiące. Dzień zaczyna się o 5.00 wspólnym wykonaniem 108 pokłonów, następnie godzinnymi śpiewami. W ciągu dnia jest 11 rund medytacji w czterech turach. Cały czas obowiązuje milczenie. Po śniadaniu jest godzina pracy na rzecz ośrodka (w kuchni, ogrodzie, prasowanie, sprzątanie pomieszczeń itp.).

*Mindfullness – trening uważności, świadome skierowanie uwagi na to, czego doznaje się w danej chwili, nie wybieganie myślami w przyszłość, skupienie na tu i teraz.