Porady podróżne

Upadłość biura podróży. Jak odzyskać pieniądze

Upadłość biura podróży

Żartuje się, że statystyczny Polak urlop spędza na wczasach, albo remontuje mieszkanie. Jeszcze do niedawna tak było, ale coraz częściej wyjeżdżamy i to bynajmniej więcej, niż raz w roku.

Sposobów na podróżowanie jest wiele, osobiście po doświadczeniach ze zorganizowanym wypoczynkiem stawiam na opcję “zrób to sam“, ale rozumiem też, że nie wszyscy tak mają. Dla niektórych oferty biur podróży wydają się atrakcyjne, a już na pewno wygodne. Argument:

haruję cały rok i nie mam ochoty użerać się z organizowaniem wyjazdu

całkowicie do mnie przemawia, choć nie na tyle, żeby mnie skłonić do wizyty w biurze podróży, które… może ogłosić upadłość.

Zostawmy jednak motywy jednych i drugich, i zajmijmy się osobami, które na wczasy poleciały i pod palemką z drinkiem usłyszały, że biuro podróży ogłosiło upadłość. Rodzi się obawa o dalszą część wypoczynku; historia zna przypadki usuwania gości z pokoi hotelowych, ludzi koczujących na lotniskach, przepychanki z rezydentami itp. A co tymi, którzy mieli wylecieć jutro/pojutrze/za tydzień?

Upadłość biura podróży. Jak odzyskać pieniądze?

Problemów jest wiele, a aspekt finansowy – choć istotny – wydaje mi się drugorzędny. Za chwilę napiszę dlaczego nie warto przejmować się zbytnio pieniędzmi, bo przy znajomości przysługujących nam praw można je odzyskać.

Pytanie jak poradzić sobie z rozczarowaniem – a w tym kontekście nie napiszę wiele, bo nie wiem. Najsmutniejsze, co mnie dotknęło, to pokój na Krecie przy głównej trasie przelotowej (bo w hotelu miejsc zabrakło), niespodziewana wizyta szczurzej rodziny wspinającej się po rynnie przy naszym balkonie, brak czystych nakryć i stolików w tawernie, która miała nas karmić (o braku wystarczającej ilości jedzenia nie wspominając). Opiszę kiedyś koszmar kreteńskich wczasów z biurem podróży, to zrozumiecie dlaczego tak bardzo odradzam zorganizowane wyjazdy.

Ale nie zawsze i nie każdemu!

Nie wyobrażam sobie mojej mamy, czy cioci (które o Internecie coś tam słyszały, ale nie dotykały, z bankomatów nie korzystają, z angielskiego to tylko “thenk ju“, a na lotnisku gubią się jak dwulatek w gęstym lesie) jak organizują sobie same podróż i śmigają po Azji. Mogłoby je to przerosnąć, choć z drugiej strony znam starsze małżeństwo, które odważyło się na pierwszą samodzielną podróż do Tajlandii bez słowa po angielsku i na miejscu zwiedziło więcej, niż niejeden globtroter. Chęci, odwaga (nie brawura) i przede wszystkim otwartość na innych.

Przy okazji wspomnę, że takie wyjazdy na własną rękę można ograniczyć do zakupu biletu lotniczego (ktoś oblatany pomoże), zarezerwowaniu hotelu przez Booking, Agodę, czy jakiś inny serwis i udaniu się na miejscu do jednego z LOKALNIE działających biur turystycznych. Wykupuje się u nich wycieczki, czy w ogóle wspólnie organizuje cały pobyt. Ważne, żeby w dniu powrotu do domu być na lotnisku, z którego startuje samolot. Wierzcie mi, że koszty są nieporównywalnie mniejsze, a satysfakcja ogromna.

Wróćmy do tematu. Wykupiliście wczasy, poszło sporo kasy, dzieci już pakują dmuchane rękawki i maski do nurkowania, a tu wielki nagłówek krzyczy, że twój touroperator ogłosił upadłość. Biegniesz do biura, w którym kupowałeś wycieczkę, a tu drzwi zamknięte. Poza tobą kilkunastu innych klientów nabitych w butelkę. Szlag was trafia, dzieci płaczą, małżonek trzęsie się z nerwów. Upadłość biura podróży roztrąbili wszem i wobec, pytanie JAK ODZYSKAĆ PIENIĄDZE?! Co robić?

Nie wpadaj w panikę

Sytuacja jest stresująca, masz prawo się denerwować, ale ostudź emocje i działaj rozważnie. W zeszłym roku weszła w życie ustawa, która chroni interesy takich nieszczęśników jak ty teraz.

W przypadku bankructwa osoby będące w trakcie wczasów mają możliwość je dokończyć. To nie tak, że ktoś wystawia ich bagaże za drzwi, a samolot nie przyjmuje na pokład. Skontaktuj się z rezydentem, który jest pośrednikiem między biurem a tobą. Nie wylewaj na niego wszystkich żalów, on też jest w trudnej sytuacji, prawdopodobnie stracił pracę, a jego chęć pomocy będzie wprost proporcjonalna do twojej postawy. Tak to działa, że dostajesz to, co sam wysyłasz (przetestowane na Krecie, na moje wyważonym tonem precyzowane skargi pani rezydentka odpowiedziała realna pomocą – o tym w innym wpisie szerzej).

Turystyczny Fundusz Gwarancyjny

Turystyczny Fundusz Gwarancyjny działa po to, by chronic twoje interesy (pewnie byłeś wkurzony, że cena wyjazdu wzrosła, bo trzeba było jeszcze dopłacić na ten cel). Firmy z branży turystycznej są ZOBOWIĄZANE do przekazywania składki na TFG. To zapewni ci spokojny powrót do kraju; nie będziesz koczować na lotnisku, nie pokażą cię w wieczornych wiadomościach jako ofiary biura X.

Jeśli natomiast na wczasy miałeś dopiero wyjechać masz prawo (a nawet powinieneś) żądać zwrotu pieniędzy. W nieco lepszej sytuacji są osoby, które przy płatności posłużyły się kartą płatniczą. Usługa chargeback pozwala na anulowanie transakcji po zgłoszeniu tego w banku. Jako powód podajesz BRAK WYKONANIA USŁUGI. Jeśli płaciłeś gotówką także odzyskasz swój wkład tyle tylko, że zejdzie trochę dłużej. Zostaniesz wpisany na listę wierzycieli, a pieniądze otrzymasz w ramach postępowania upadłościowego biura podróży.

Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia

W przypadku ogłoszenia niewypłacalności biura podróży sprawę bierze w swoje ręce urząd marszałkowski oraz ubezpieczyciel upadłego biura podróży. To marszałek wydaje dyspozycję uruchomienia środków z Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego zapewniając tym samym pokrycie kosztów noclegów, wyżywienia i powrotu. Za twój stres, rozczarowanie i zmarnowany urlop możesz żądać rekompensaty.

Organizator turystyki odpowiada za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy o świadczenie usług turystycznych, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest spowodowane wyłącznie:

1) działaniem lub zaniechaniem klienta

2) działaniem lub zaniechaniem osób trzecich, nieuczestniczących w wykonywaniu usług przewidzianych w umowie, jeżeli tych działań lub zaniechań nie można było przewidzieć ani uniknąć

3) siłą wyższą

Wyłączenie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy, w przypadkach wymienionych w ust. 1, nie zwalnia organizatora turystyki od obowiązku udzielenia w czasie trwania imprezy turystycznej pomocy poszkodowanemu klientowi.

Kto może pomóc

Przede wszystkim skontaktuj się z miejscowym rezydentem, polskim konsulatem czy ambasadą w danym kraju, a także z urzędem marszałkowskim województwa, gdzie ma siedzibę nasz touroperator. Jeśli nie wykorzystasz pobytu do końca wnioskuj o zwrot pieniędzy za niewykorzystane dni wycieczki.

W pierwszej kolejności pokryciem roszczeń zajmuje się ubezpieczyciel (biuro podróży jest zobowiązane do zawarcia umowy gwarancji bankowej lub umowy ubezpieczenia). Jeśli te środki okażą się niewystarczające wówczas marszałek podejmuje decyzję o sięgnięciu do Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego.

Kiedy otrzymasz zwrot pieniędzy

Maksymalnie w ciągu 120 dni. Wiem, że jesteś teraz rozczarowany, ale przypomnij sobie, jak jeszcze tak niedawno ludzie tracili WSZYSTKO. Zero wakacji, zero pieniędzy. Kiedy tak na to spojrzysz 120 dni nie jest najgorszym, co mogło ci się w tym wypadku przytrafić.

Jakie dokumenty wypełnić

Niezależnie od tego, czy roszczenie zgłosisz ubezpieczycielowi, czy marszałkowi, musisz zadbać o skompletowanie wymaganej dokumentacji.

Oto lista, która ci w tym pomoże:

  • kopia umowy o świadczenie usług turystycznych zawarta miedzy biurem podróży a tobą (osobą poszkodowaną)
  • kopia dowodu wpłaty/przelewu
  • kopia dowodu osobistego osoby poszkodowanej poświadczona za zgodność z oryginałem (może to zrobić urząd miejski lub twój pracodawca)
  • formularz zgłoszenia roszczenia, który udostępni ci ubezpieczyciel

Teraz nie pozostaje ci nic innego, jak skompletować dokumenty i spokojnie czekać na zwrot pieniędzy. Przy odrobinie szczęścia uda cie się także uzyskać zadośćuczynienie za zawiedzione nadzieje, rozczarowanie, stres i całą tą nerwówkę.

To działa!

Za kreteńskie wakacje otrzymałam zwrot 2/3 poniesionych kosztów i zniżkę na kolejny wyjazd (z tej drugiej opcji nie skorzystałam). Teraz, kiedy emocje opadły i sięgam pamięcią do tych wakacji wspominam je jako jedne z najprzyjemniejszych. To nic, że stałam w kolejce 15-20 minut czekając na wolny stolik w tawernie, to nic, że codziennie wieczorem wyłączali prąd, a darmowy Internet przestał być darmowy. A że pościel zmieniona dwa dni przed powrotem (po wielokrotnym dopominaniu się). Ze śmieciami latam w domu sama, dlaczego miałabym oczekiwać, że ktoś to za mnie zrobi w hotelu? Hm…

Tak więc dokończ formalności i pomyśl o następnych wakacjach.

Głowa do góry. Odzyskasz pieniądze. Niech to będzie twoim najmniejszym zmartwieniem. Zastanów się, czy następnym razem nie polecieć gdzieś samemu.

Tu przeczytasz o strasznych (żart) kosztach organizowania sobie wyjazdu samemu “Wakacje z biurem podróży, czy na własną rękę”.

Na pierwszy raz całkiem dobrym pomysłem jest wyjazd do Tajlandii, która jest bezpieczna i bardzo dobrze przygotowana na turystów. Przeczytaj kilka moich wskazówek jak się za to zabrać: “Tajlandia – 15 porad przed wyjazdem”.

Plan pobytu na wyjazd dwutygodniowy- bardzo proszę, na gotowe “Plan pobytu Tajlandia”.

No, to działaj, a potem odpocznij pod palemką, albo na trekingu – jak wolisz.