Ludzie,  Opowiadania

Bo co taka stara kobieta jak ja może sama?

Ta historia wydarzyła się naprawdę…

Stara kobieta. Pokój tonął w ciemności, jedynie cienka smuga światła z latarni zaglądała nieśmiało do sypialni zatrzymując się na sercu Matki Boskiej, na które wskazywała palcami rozchylając lniany materiał sukni, w który przyodział ją artysta-malarz. Biały welon na głowie sięgał prawie ziemi układając się w delikatne fale. Marzyła, by pojechać kiedyś do Sieny i na własne oczy zobaczyć czerwony welon Błogosławionej Maryi Dziewicy “Beatae Mariae Virginis”, który wraz z gwoździem z krzyża Jezusa Chrystusa zakupiły w XIV wieku władze włoskiego miasteczka. Proboszcz z parafii organizuje pielgrzymki do Rzymu, ale o Sienie nie myślał. Dziś jej dyżur na sprzątanie kościoła, to może będzie okazja, żeby się przypomnieć. W młodości myślała nawet, żeby wstąpić do klasztoru, miałaby swój własny welon, ale na drodze stanął Janek i jakoś tak wyszło.

Wstawiła czajnik i poszła włożyć zęby

Nie zakładała gwizdka, żeby wrząca woda nie wprawiła go w ruch. Bardzo uważała od czasu, kiedy spaliła czajnik. Całe szczęście, że była wtedy w domu. Teraz ludzie takie elektryczne mają, że same się wyłączają, ale ile to prądu zabiera!

Nie chciała budzić Janka, lubił dłużej pospać, jeśli nie musiał wstawać na ranną zmianę. Tylko, że Janek od pięciu lat niczego już nie musiał. Znowu zapomniała. Coś się dzieje z jej głową, opowie o wszystkim pani doktor kochanej, to przepisze jej jakieś lekarstwo na starość. Może po obiedzie pojedzie zapalić mu znicz. Dobrze, że wykarczowali las przy kościele. Piękny cmentarz wybudują, z jeszcze ładniejszą kapliczką. Nich przynajmniej inni coś od życia mają, nie tak jak ona. Nie ma sensu wykupywać kwatery na osiedlu, zaoszczędzi synowi drogi. I tak będzie musiał jeździć do ojca, to niech ją razem z nim pochowają. Razem w życiu, to i po śmierci razem.

Włożyła rękę do kieszeni i znalazła karteczkę zerwaną wczoraj z ogłoszenia.

 Młode małżeństwo kupi ogródek działkowy

Od trzech lat nosiła się z myślą o sprzedaży

Krzyże coraz bardziej dokuczają, podagra atakuje stawy. Nie ma komu robić. Mówiła synowi, że przepisze ogórek na niego, ale tylko się zaśmiał. Młodzi dziś wolą siedzieć w domu przed laptopami, niż pooddychać świeżym powietrzem. Będzie miał dzieci, to sam zobaczy, że głupi był. Basenik mógłby nadmuchać, dzieciak miałby się gdzie bawić, bo w tych piaskownicach na osiedlu tylko psy sikają i jeszcze jakieś choróbsko można do domu przywlec. Nie, to nie, prosić się nie będzie. Sprzeda, to przynajmniej będzie miała za co do Sieny pojechać. Z wycieczką z kościoła, a jak nie, to na pielgrzymkę z biura podróży, bo oni też święte miejsca odwiedzają, nie tylko Egipty i Bułgarie.

– Halo..? Mam ogórek na sprzedaż, pani chce kupić? Nowy dach zrobiłam, osiemset mnie kosztował. Świeżą papę położyłam. Kwiaty w rogach posadzone, miejsce na basenik też jest, można postawić. 27 tysięcy chcę za niego.

Nie będzie pytać syna, czy nie zmienił zdania

Zresztą kiedy miałby tam chodzić? Obiecał naprawić kran i co? Lato minęło i chwili nie znalazł. Borówki mu przynieść z ogródka to tak, ale przekopać matce grządki niechętny. Jakby Janek żył, to by go pogonił, a cóż ona, siedemdziesięcioletnia, stara kobieta może sama… Po malowaniu też sama sprzątała. Ekipie trzeba było płacić, bo ten czasu nie miał. Kazał tapety malować, po łebkach. A to zdrapać trzeba przecież, ściany wyrównać i dopiero. Janek się na robocie znał, nigdy nie szedł na łatwiznę. I zawsze miał czas, żeby na działkę podejść, roboty się nie bał. Pod koniec co prawda sił mu już brakowało, ale w całym życiu to on się napracował za dwóch. Dlatego szkoda trochę ogródka, wnuki by się bawiły. Nie ma co, prosić się nie będzie przecież.

Umówiła się na okazanie działki przed główną bramą. Ta młoda podpytywała przez telefon który to numer, a po co jej to wiedzieć? I tak za wiele przez ogrodzenie nie zobaczy. A ogródek piękny jest w lecie, kiedy wszystko zielone i kwitnące, teraz jesień już, to trochę trawy tylko zostało i suche badyle wystają. Ile ona się tam napracowała, żeby to wszystko posadzić, wyplewić. Janek jak żył, to głównie przy altance robił, ogród to było jej królestwo, jak młodsza była.

Przygładziła włosy ręką

Choć ciepło, to wietrznie coś. Mogła zafarbować przed spotkaniem, bo siwe odrosty widać, ale po co? Ją mają oglądać, czy ziemię? Rozglądała się nie chcąc przegapić kupca. Z przeciwka zbliżała się młoda kobieta, no może nie młoda, ale stara też nie. Z koleżanką szła, a mówiła, że z mężem.

– A gdzie mąż? Widzę, idzie. Zapraszam, obejrzy sobie pani działkę. Teraz to coraz częściej młodzi kupują. Kiedyś głównie starsi i emeryci, ale teraz to się zmienia. A dzieci pani ma, bo tam basenik można rozłożyć. To córka jest? Myślałam, że koleżanka, taka pani młoda. A to nie, to jak małych dzieci nie ma, to basenik niepotrzebny.

Opowiadała o wszystkim i niczym, o remoncie niedawno skończonym, że syn tapety malować radził, a to fuszerka przecież. Jak się remont robi, to porządnie, żeby na długo starczyło. No, ona co prawda już siedemdziesiąt lat ma, to co stara kobieta może sama. Ekipę musiała brać, ale zrobili.

– No, doszliśmy, to tutaj, proszę.

Otworzyła kłódkę

Nawet się nie zacięła, to dobrze. Kłódka droga nie jest, ale po co na początku od awarii oglądanie zaczynać. Cały ten ogródek sama planowała, o wszystko dbała. Ile te krzaki kosztowały, pani, bardzo dużo pieniędzy na nie poszło. Drogie wszystko. Może te kwietniki ze środka zlikwidować, to się da usunąć i trawę posiać. Można by basenik, ale wam niepotrzebny. Tu z prawej to borówki są. No ten krzaczek. Nie, nie sadzonki, krzaczek jeden i na tym rosną. Pani się nie zna na uprawie? A to jest jagoda goji. Można rwać i jeść. W sklepie sprzedają pakowane, ale drogo bardzo, a tu proszę. O, róża się rozsiała sama, co ona tu robi? Tam wzdłuż siatki to kwiaty rosną. Same, nie trzeba się nimi zajmować. To drzewo? Orzech. Że co, korzenie fundamenty rozsadzą? To przecież ściąć można jak komu wadzi.

W kąciku Janek zaaranżował miejsce do odpoczynku. Pamięta jak stół z tymi krzesłami z placu zabaw targali. Jakiś kawałek karuzeli, czy coś. Ciężkie było, ale nikomu już niepotrzebne, przecież by nie ukradli. Stało takie opuszczone, nikt nie korzystał. W takiej dzielnicy to uszanować niczego nie potrafią, a tu na działce się przydało, proszę. Zielono-żółtą farbą pomalowane było, nie ruszali. Może trochę już pordzewiałe, ale to się przecież da odnowić. Do tej ławki, co to w parku kiedyś stała też można dorobić drewniane deski na miejsce tych, co się obluzowały. Teraz to stawiają takie betonowe i tylko oparcie z drewna robią, a ta już swoje przeżyła. No, ale jest, nie trzeba przynosić. Grilla to jeszcze Janek budował. Teraz takie gotowe sprzedają w OBI, ale ile to pieniędzy trzeba. Że co, że krzywy? Samoróbka przecież, z taśmy produkcyjnej nie zszedł. To ludzkie dzieło jest, nie maszynowe. Altankę w środku zobaczyć? Już otwieram.

Zostawiła uchylone okno

Wilgoć o tej porze roku przychodzi szybko, niestety nie wywietrzało. Buchnęło stęchlizną na oglądających, ale tu się nie mieszka przecież. Weszli do wewnątrz, ich oczom ukazało się pomieszczenie z miniaturowym zlewem przytwierdzonym do ściany i małym kranikiem. Sufit obity dyktą skrzywił się przez lata. Bladoróżowe ściany trzeba odświeżyć, to im da farby, bo zostało z malowania. Nawet resztki tapety ma, co to 5 lat temu stołowy pokój robiła, też im da.

– Jaka toaleta? Toaletę to się ma w bloku, tutaj to tylko WC. Za domem, przybudówka jest i dół wykopany. No można zobaczyć, czemu by nie można było, proszę.

Spróchniałe drewniane drzwi odsłoniły zbite z desek siedzisko nakryte deklem. Nawet nie śmierdziało. Przez tyle lat, co ma ta działka to nigdy wybierać nie musieli. Facet sprawdzał czy drzwi da się zamknąć. A po co to zamykać, jak tu nikt nie chodzi. Butem dociska, jeszcze co zepsuje.

– Jak to do rozbiórki? To jest przybudówka, tu się narzędzia trzyma, to nie musi być ładne. Spróchniałe? Pani, ja siedemdziesiąt lat mam, to co taka stara kobieta jak ja może sama? Ja wam jeszcze kosiarkę dam. Ile? Dwieście złotych kosiarka? Taa, dwieście złotych, dwieście. Chcecie to bierzcie, nie chcecie nie bierzcie. Z tysiąc opuścić mogę, nie więcej.

Sama te krzaczki sadziła, Janek tyle pracy w altankę włożył, a im się nie podoba, że toalety nie ma. Królewicze jakieś. Niech sobie kupią dom w górach i jeżdżą, tutaj ludzie ciężko pracują, żeby ogródek mieć, a ci by chcieli na gotowe. A niech idą. Może wnuki kiedyś będą, to się im basenik nadmucha. Bo co taka stara kobieta może sama?

____

Podobne artykuły:

O pewnym staruszku, co to żony na mięsnym szukał

Boję się, że niebo jest puste

Jestem Syzyfem szarej codzienności

Polecane filmy na kanale YouTube Jest Jeden Świat:

Stary Cmentarz w Zabrzu. Tragiczna historia Polaków i Niemców.

Przemijanie

Ewa Braun – nieszczęśliwie zakochana kobieta, czy psychofanka?