Rozwój osobisty

Musisz sprostać oczekiwaniom?

Ludzie najlepiej wiedzą jak żyć. A dokładniej jak TY powinieneś żyć. I nie próbuj tego samego z nimi. Pieprzną drzwiami i tyle ich będziesz widzieć. A może właśnie zrób to? Po co marnować czas na kogoś, kto nie jest Ci życzliwy, albo co najmniej obojętny? Jeśli masz swoje zdanie to słuchaj się go. Nie przekonuj do własnych racji na siłę, bo do kogoś, kto nie potrafi słuchać i tak nie trafisz. Zresztą po co?

Faktycznie taki obrałeś sobie cel w życiu: pokonać innych, udowodnić swoją wyższość, gardzić maluczkimi? Jeśli tak, to znaczy że masz problem z poczuciem własnej wartości. Maluczki jesteś właśnie Ty. Boisz się czytać dalej? Spokojnie, będzie też o moich porażkach. Bo nikt nie jest doskonały.

Musisz sprostać oczekiwaniom

Nakładli Ci w szkole, że świadectwo to tylko z czerwonym paskiem. Praca poniżej Twoich możliwości. Hobby zbyt kosztowne. Waga za duża. Spódniczka za krótka. Chłopak za głupi (stać Cię na lepszego). Dziecko rozpuszczone. Obiad przypalony. Ciasto kupne. Dywan nie odkurzony. Sprzątałaś? To niedokładnie.

Dalej chcesz się bawić w wyścig szczurów? Udowadniać innym, że nie jesteś wielbłądem, spełniać oczekiwania rodziców, cierpieć za porażki własnych dzieci?

Pieprznij tym w cholerę i żyj tak, jak chcesz. Bądź sobie wierna. Bądź sobie wierny.

Spełnić wykluczające się oczekiwania

Pamiętam jak 24 lata temu jechałam na porodówkę. To były czasy, kiedy dzięki USG dało się już poznać płeć dziecka, ale ja wierna własnym przekonaniom wolałam czekać na punkt kulminacyjny.

WERBLE!

Jadę na tę porodówkę. Znaczy mąż jedzie, ja stękam. Pod szpitalem (środek nocy) roztrzęsieni rodzice (dzwoniliśmy, że to JUŻ). Prowadzą mnie na ostatnich nogach, jak na ścięcie. Teraz już nic nie zależy ode mnie. Poddaję się poleceniom personelu medycznego. Ostatnie, co dolatuje mych uszu to dwa głosy:

👦 Mąż (ówczesny): tylko pamiętaj, czekam na syna
🎀 Tata: poproszę wnuczusie
😢 Mama: mama nic, bo płakała

Oto ja – przyszła matka. Rodzicielka dziecięcia, którym mam spełnić (wykluczające się) oczekiwania. Jestem rozdarta. Męża (ówczesnego) kochałam, to chciałam mu potomka dać, ciągłość nazwiska zachować. Ale tatę nie mniej przecież!

Właściwie to mogłam urodzić bliźnięta i byłoby po kłopocie (no, jak dla kogo).

Wszystko co robisz, rób z myślą o sobie. Jeśli zadowolisz siebie, nakarmisz poczucie wartości (tylko nie pozjadaj rozumu) zaprocentuje w dobrej relacji ze światem.

Dobre rady zawsze w cenie

Słyszę wiele rad odnośnie kierunku podróży, który powinnam obrać na kolejną wyprawę. Doświadczeni lepiej wiedzą co mnie kręci. A jeśli nie, to kręcić powinno! Bo ta biedna Azja to chyba już mi się przejadła, pora zobaczyć coś innego (co nieee??).

I przez chwilę zastanawiam się, czy istotnie, czy może jednak dopuszczam nowy kierunek, żeby sprostać oczekiwaniom innych?

Koniecznie (koniecznie!!!!) leć do Kenii. Wolisz Gambię? A co w tej Gambii jest? Nic! Żadnych zabytków. Albo nie, Chiny. Chiny są cudne. Koronawirus? No racja. Słuchaj, Ameryka Południowa. Tak! Ameryka Południowa. Musisz!

Umrzeć muszę. O resztę zadbam sama, a cel podróży wybiorę jaki zechcę.

Urodziłam dziewczynkę.


Może zainteresuje Cię historia staruszka, który żony na mięsnym szukał? TUTAJ ją znajdziesz. Obejrzyj krótki film “Przemijanie“.

Opowiadam o świecie i ludziach, którzy w nim żyją, czyli trochę o Tobie i o mnie. Dzielę relacjami z wypraw na własną rękę, najchętniej do Azji. Przyglądam się innym, zastanawiam kim są, jak żyją, za czym tęsknią. W przerwach od podróżowania opisuję magię teatru i zmagania, przed jakimi staje aktorka nieprofesjonalna, którą bywam. Podróżowanie w głąb siebie to zastanawianie się kim jestem i dokąd zmierzam. Bo w życiu poza celem liczy się sens istnienia, który nadają także inni ludzie, dlatego ważne kim się otaczasz.